17.6.12
8.
siedzę i nie wiem co ze sobą zrobić. Ty pewnie jesteś z siebie dumny, że powodujesz we mnie ogromny ból, który rozrywa mnie na strzępy. oczywiście, jesteś z siebie dumny nieświadomie. wszystko co robisz, robisz nieświadomie. nie zdajesz sobie sprawy ile bólu wywołujesz, jakie ciosy zadajesz. brakuje mi Twoich delikatnych objęć, a myśl, że ktoś inny może w nich tonąć wywołuje u mnie odruchy wymiotne. Twój delikatny dotyk, czułe słówka, cudowny zapach. cholera, no brakuje mi tego, i co z tego? Ciebie to nie interesuje, a ja gryzę wargi z bólu. 00:32 na zegarku, w głośnikach 'i hope'. coraz bardziej mnie ranisz. mam ochotę utonąć w czułych objęciach, lecz nie Twoich. mam ochotę pokazać Ci co straciłeś, mam ochotę wzbudzić w Tobie żal, potężny żal. i mam nadzieję, że tonąc ze szczęścia w czyichś ramionach pokażę Ci, jak bardzo potrafię być szczęśliwa, bez Ciebie. without you. dlaczego tyle osób mówi mi, że mam przestać o Tobie myśleć? może mają rację? w ich oczach jesteś chamem, dupkiem, kimś, kto nie jest mnie warty. może właśnie tak jest? masz swój świat. po co ja w nim? psuję Ci wszystko, dobrze o tym wiem. Ty wciąż zaprzeczasz. widocznie nie możemy zachować się jak dorośli. Ty jesteś, a ja nie. ewentualnie ja mogę być bardziej dorosła od Ciebie. ach, przecież to już nieistotne. i tak nic nie zmienię, a z każdym dniem i nowymi informacjami zastanawiam się, czy w ogóle bym chciała.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz