9.4.12

2.

mokre włosy dotykają ramion. jestem, w pokoju, siedząc w rogu - tym, który pamiętam bardzo dobrze. zwinięta w kłębek dławiłam się łzami, brakowało mi tchu. trzęsłam się z zimna. nie, trzęsłam się ze strachu. strachu przed utratą Ciebie. świat runął mi przed oczami, kiedy wspomniałam sobie, że zaraz Cię stracę. z powodu mojego niewyparzonego języka, który tak bardzo lubi mówić o mnie samej źle. zagryzałam wargi, wbijałam paznokcie w skórę. nie wyobrażałam sobie życia bez Ciebie. i choć nie straciłam Cię wtedy, straciłam Cię 30dni później. straciłam, mimo Twoich słów, że wcale nie, że przecież ja, Ty, przyjaźń. mam Cię zawsze, kiedy tylko zechcę. ale nie tak, jakbym chciała. przyjedziesz zawsze, będziesz zawsze, mogę zadzwonić o każdej porze dnia i nocy. i po co tyle zbędnych słów? przecież i tak nie jest tak, jak obiecywałeś. to trwa już 5 miesiąc, a ja wciąż nie potrafię się pozbierać. ciągle wspominam, oglądam, czytam. wyobrażam sobie Twój dotyk na moim ciele. mówisz 'będzie dobrze'. zapomnę, minie mi. nic nie jest tak łatwe. to nie zwykłe hop-siup i po kłopocie. byłeś moim życiem. przecież już dawno powinnam była zapomnieć - według Ciebie oczywiście. wszystkie wydruki archiwum i inne, trzymam w pudełku po czekoladkach Wedla - dokładniej puszce w kształcie serca. ale to i tak za mało - potrzebuję miejsca w szafie, co bym mogła tego wielkiego pluszaka z poduszką skryć. niestety-stety takowej nie posiadam, więc czasem siadam i myślami przywołuję właśnie Ciebie. Dziew(i)cze Góry, siedzenie wieczorami w parku, siedzenie w aucie, całkiem sympatycznie.
do jasnej cholery, kiedy ja się opamiętam?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz